niedziela, 3 lutego 2008

Ameba


Jest wszędzie. Najniebepieczniejsza na... marchewce. Ale głównie żyje sobie w wodzie. A ta, jak wiadomo, dosć często bywa człowiekowi potrzebna. Nawet jesli podążymy za wskazówkami przewodników i będziemy pić tylko wodę butelkowaną, to i tu czyhają zagrożenia: przedsiębiorczy sklepikarze w Indiach kilkakrotnie napełniają butelki wodą. A w Varanasi do herbaty dolewają wodę wprost ze swiętej rzeki Ganges pelnej prochów nieboszczyków. Po takiej konsumpcji Ameboza gwarantowana: zakażenie amebą następuje w wyniku połknięcia cyst pierwotniaka, które przedostają się wraz z pokarmem do żołądka. Niekiedy mogą one umiejscowić się w płucach, wątrobie albo w mózgu, wywołując wówczas najbardziej niebezpieczny typ choroby. Rocznie na amebozę choruje około 35-50 mln osób, głównie kobiety w ciąży, niemowlęta i małe dzieci. (www.szczepienia.pl)

Cóż, miejmy nadzieję, że tego pierwotniaka będziemy podziwiac tylko na zdjęciu.

Brak komentarzy: