poniedziałek, 9 listopada 2009

Let's work together/Filmy

Dziś pokaz filmu Bengalskie ścieżki Grotowskiego w Muzeum Etnograficznym o godz. 18.
Autorami filmu są Elżbieta Dziuk-Renik, fotogtrafka słynna z wielu wystaw ze zdjęciami z Indii, i Krzysztof Renik, dziennikarz, polonista, antropolog kultury, jego charakterystycznie donośny głos na pewno znacie z radia, bo jest korespondentem Polskiego Radia z New Delhi. Małżeństwo. Na marginesie dodam, że zawsze się wzruszam, kiedy słyszę, że para wspólnie coś tworzy. Lubię słuchać o ludziach, którzy mają podobne pasje, zainteresowania i potrafią dzięki nim i dla nich wznieść się ponad swoje indywidualne ambicje, zrealizować jakiś wspólny cel (czasem będący kompromisem), zamiast partykularnego celu własnego. To sztuka odłożenia na bok różnic międzyludzkich, ale też – albo przede wszystkim chyba – emocji i uczuć, by zrobić coś razem. Ale może na wyżyny wspólnej pracy twórczej potrafią się wznieść tylko ci, którzy wcale nie muszą niczego odkładać na bok, tylko po prostu mają podobny, naturalny całkiem przelot? No nie wiem. Wzruszam się po prostu chyba wtedy, bo tak nie mam, a chciałabym tak mieć. Ale wróćmy do planów, które można zrealizować solo.


Wspólna praca od małego, Gaya, Bihar

Jutro pokaz filmu Om Shanti Om po praskiej stronie w kinie NoveKino Praha. Pokaz odbędzie się w cyklu Oczami kobiet, w którym prezentowane są filmy reżyserowane przez kobiety. Om Shanti Om to dzieło Farah Khan, słynnej bollywoodzkiej reżyserki i choreografki. A ten film to podobno klasyka i pozycja obowiązkowa dla fanów produkcji bollywoodzkich. Nie zaliczam się do nich, ale wybiorę się na ten pokaz, bo chcę zobaczyć, co tym razem znaczy ta "kobieca" klamra spinająca wtorkowe pokazy w NovymKinie Praha.

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Spotkanie z Renikami bylo inspirujące. Ona siedziala milcząca i się uśmiechała, a on prowadził, bawił, brylował. I tak mi się przypomniał ten tekst z któregoś tam Zwierciadła" http://www.zwierciadlo.pl/zycie-wewnetrzne/czytajac-mezczyzne/zrobilismy-to-razem.html

i aż zacytuję początek: 'za sukcesem mężczyzny stoją zmęczone kobiety. Ale mężczyzna tego nie widzi.'. Hmm.
agness

Dąbrówka Sierp pisze...

w ramach komentarza - zwierzenie:

bo mam ten sam problem - czy nie problem: wzruszam sie i zazdroszcze kolektywu malzenskiego. ja i moj mezczyzna nie umiemy nic (no, prawie nic, hehe, ze sie usmiechne lubieznie) razem robic. i raczej niewiele razem robimy. dlatego co roku sie z nim rozstaje i daje nam ostatnia szanse pod tytulem "niech sie wreszcie cos zmieni". ale nic sie nie zmienia. on sobie, ja sobie. nie ma mowy o wspolnym dzialaniu. jak fajnie byloby razem pisac bloga(www.spousecollective.blox.pl) albo pamietnik. razem chodzic na joge. razem spacerowac codziennie rano - albo codziennie wieczorem. niestety i ni chuja. nie da sie. my z mezczyzna nawet nie mozemy razem nic ugotowac - bo jest tak, ze albo on - albo ja. nie to, co nasi znajomi z nungwi: beryl i daudi. para niemal idealna: wszystko razem - ale tak madrze razem. z tym, ze oni nie maja dzieci, sa wolni i ona jest starsza od niego dobre 20 lat.

sciskam cie w jesieni,
ew

Mój drugi blog pisze...

Dlaczego Twój wpis przeczytałam dopiero teraz???
Szkoda, bo na pewno poszłabym na pierwszy z filmów.
Mi także bardzo podoba się, gdy para robi coś razem, ma wspólną pasję i pozbywają się niszczącej związek rywalizacji (a znam takie pary, które dzielą zainteresowania, a zarazem ze sobą konkurują, kto wie więcej, zrobi więcej itp - to niezdrowe dla związku).

ulotny pisze...

@ Ev. ja się rozstaję co pół roku, ale to też nic nie daje;)

@ Bombolado, trochę rywalizacji nie zaszkodzi, ale co za dużo to nie zdrowo...