wtorek, 13 stycznia 2009

Do you see any differences?/Znajdź szczegóły różniące zdjęcia




***

Zdjęcia zrobiłam w następujących po sobie sekundach. Tym samym aparatem, z tymi samymi ustawieniami. Tylko w drugim przypadku nie zadziałała lampa. Hmmm. Twierdzę, że, na drugim zdjęciu Ona otworzyła oczy.

Zastanawiałam się nad zamieszczeniem tu tego zdjęcia. Przecież to tylko światło, prawda? Po prostu inaczej pada na powieki Matki Teresy. Podświetlając te wypukłości powoduje, że kiedy porównamy z pierwszym zdjęciem, wydaje się nam, że oczy są otwarte. Ale umieszczam. I czekam na racjonalistów, racjonalizatorów, trzeźwych i trzeźwo myślących. Logicznych (mężczyzn?), którzy wierzą nie temu, co widzą, ale dowodom.
Pomijając wszystkie uczucia związane z szacunkiem i podziwem, muszę przyznać, że po prostu Ją lubię. Nawet wbrew temu co uważał 10 lat temu pewien Niemiec-racjonalista. A raczej może dzięki temu jeszcze bardziej. Może też dlatego, że też jej Agnez było? W prezencie urodzinowym dostałam tę
książkę. OK, przyznaję, lektura jeszcze przede mną. Ale wiem na przykład, że kiedy żyła, siostry miały pewien zwyczaj: pod wysuwaną tabliczkę obok nazwy domu Motherhouse przy wejściu do zakonu przy A. J. C. Bose Road numer 54 wkładały informacje, czy Matka jest w domu. Jeśli była, zostawiały kartkę z napisem in, jesli nie - out. Zgadniecie, co jest napisane teraz? Brawo. Teraz jest in.
Powiem wprost: ja się tam czułam mistycznie. Siedzałam i patrzyłam jak zahipnotyzowana na jej grób, trochę drżałam pewnie. Nie, nie modliłam się, nie wiedziałam wtedy jak. Było błogo, dziwnie, ciepło, dobrze i bezpiecznie. Tym bardziej dziwnie, że za ścianą umierali ludzie. Opowiadam czasem o tym mistycznym przeżyciu ludziom, a oni na mnie wtedy dziwnie patrzą. "Taaak? Przeszłaś duchową przemianę? Oo. To ciekawe!" Whatever.
Tak było, naprawdę, Ona ciągle jest IN.

PS Przyrzekam, nic nie robiłam z tymi zdjęciami w Photoshopie.

3 komentarze:

Dąbrówka Sierp pisze...

agnez. ale ona ma otwarte oczy na obu zdjęciach!

Anonimowy pisze...

a wcale ze nie!
agnez

ulotny pisze...

no dobrze,niech bedzie, potrzebuje po prostu wierzyc,ze cuda sie jednak zdarzaja. to byl taki moj prywatny cud:)