czwartek, 1 kwietnia 2010

Cross


Krzyż w kościele Jezuitów w Old Goa. Spoczywją tu szczątki świętego Franciszka Ksawerego, który w 1541 roku dotarł do Indii. Przezroczystą trumnę w kościele wystawiają na widok publiczny co 10 lat. Podobno podczas jednego z takich wystawień jakaś kobieta rzuciła się na trumnę i odgryzła świętemu kawałek nogi. Święty nie ma także prawego ramienia, bo w 1614 roku sprowadzono je do Rzymu.
Raczej nie chciałabym oglądać takiego wystawienia.




Sklepy z dewocjonaliami, których wiele wokół kościołów katolickich w Old Goa. Od naszych europejskich różnią się tylko kolorem skóry sprzedawców, a Maryjki i Jezuski wcale nie mają azjatyckich rysów twarzy.



Jeszcze nie czas chyba na życzenia,a le potem - wiadomo - nikt nie będzie przecież w Internecie siedział, więc - wesołych świąt.

4 komentarze:

Matylda_ab pisze...

Wesołych!

E.milia pisze...

Wesołych Świąt!

Najciekawsze sklepy z dewocjonaliami w Indiach widziałam bodajże w Munnarze. Tam Krzyże, Maryjki i Jezuski stały obok posążkó Ganeshy i Siwy. A i elementy muzułmańskie można było dostrzec. Takie wszystko w jednym ;)

PS. Okazalo się, że z Indii przywiozłam jakiś niegroźny, acz trochę mało u nas znany rodzaj ameby. Na szczęście nie ten powodujący powikłania i nie grozi mi żadne niebezpieczeństwo w związku z tym, ale zawsze to jakaś amebka. A niby uważałam na wodę i na to co jem i piję... Czuję się już zupełnie dobrze, nie muszę być na jakiejś restrykcyjnej diecie, ale biorę antybiotyki.

Eh, Indie :)

Anonimowy pisze...

Dziekuje, mam nadzieje, ze Wasze swieta byly przyjemne, dobre, cos wnoszace...:)

Emilio, ameba?! brr... mam nadzieje, ze nie przeszkodzila Ci jednak w delektowaniu sie swiatecznym stolem, co u mnie niestety - dla mojego zoladka - mialo miejsce. myslalam, ze juz ok, ale jednak salatki i indyk to jeszcze jednak zbyt daleko posunieta fantazja. trzymaj sie:)
agness

E.milia pisze...

Nie, ten rodzaj ameby na szczęście jest kompletnie niegroźna, tylko tak strasznie brzmi, aż lekarz nie wiedział, co ze mną zrobić ;) Jestem na antybiotykach, jednak mój żołądek chyba wrócił do formy, bo swobodnie mogłam się delektować polskim świątecznym jedzeniem.

Eh, te choroby tropikalne. Życzę dużo zdrowia :)