poniedziałek, 9 lutego 2009

Bad news from India/Polska daleko za Indiami



No dobrze. Teraz będzie merytorycznie i z linkami. Przeczytałam jakiś czas temu w Rzeczpospolitej, że aż 17 procent kobiet w Delhi korzystało z usług męskich prostytutek.
Złe wieści mam też dla tradycjonalistów i tych, którym Indie kojarzyły się tylko z klasyczną kamasutrą. Otóż konfiguracji jest więcej. Nie ma też już tabu homoseksualizmu, o braku monogamii mówi się otwarcie, a związki pozamałżeńskie może nie stały się normą społeczną, ale – wydawałoby się – nie dziwią już pruderyjnych Hindusów. Ci przynajmniej mówią o seksualności otwarcie.


Shohini Ghosh, profesor i kierownik Centrum Badań nad Komunikowaniem Masowym na Uniwersytecie Jamia Millia Islamia w Delhi popełnił w magazynie India Today artykuł na temat zachowań seksualnych Hindusów. Wspierał się anonimowym badaniem przeprowadzonym pod koniec ub. r. w 11 dużych miastach Indii. Od kilku lat AC Nielsen na zlecenie tego tygodnika przeprowadza takie badanie raz w roku w różnych częściach Indii. Ciekawe byłoby je wszystkie zestawić i zaobserwować zmiany w osatnich latach (może zrobię taką analizę w wolnej chwili?). I cóż się okazało? Na przykład, że trzech na pięciu spośród pytanych mężczyzn i jedna na pięć kobiet całkowicie akceptują pornografię. Do tej pory uważano tę dziedzinę seksualnego biznesu za leżącą w kręgu zainteresowań typowo męskich. Tymczasem 21 procent kobiet nie widzi nic złego w oglądaniu pornografii, a wśród nich aż 45 procent przyznaje, że pornografia zainspirowała je do bycia bardziej twórczymi w sferze seksualnej.

Radykalne feministki hinduskie zwalczają pornografię, tłumacząc to tym, że przyczynia się ona do zwiększenia liczby gwałtów. Ukuły hasło: Pornography is the theory and rape is the practice. Nic nowego (dla nas w tej części Europy), prawda? Ale najwyraźniej hinduskie kobiety tego potrzebują, bo aż jedna (!) spośród 25 pytanych przyznała, że wzięła udział w filmie pornograficznym. Co prawda takim raczej amatorskim, na domowy użytek, niż dystrybuowanym gdzieś w nielegalnych, objazdowych kinach pornograficznych. Ale zawsze.

Wśród facetów 16 procent mówi o swoich homoseksualnych preferencjach. Do bycia lesbijką przyznało się tylko 6 procent kobiet. Ale za to 16 procent spośród wszystkich badanych wyznało, że homoseksualne doświadczenia miało w swoim życiu przynajmniej raz. Jeden na pięciu Hindusów i jedna na dziesięć kobiet twierdzi, że akceptuje homoseksualizm.
To bardzo interesujące wyniki, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że w Indiach wciąż obowiązuje słynny paragraf 377, pochodzący jeszcze z czasów kolonialnych (dokładniej z 1860 roku; pisałam już o nim przy okazji Gay/Les/Trans Firendly), który uznaje homoseksualizm za przestępstwo karane karą więzienia do lat 10, stwierdzając, że

Indian society strongly disapproves of homosexuality and the disapproval is strong enough to justify it being treated as a criminal offence even where consenting adults indulge in it in private.

Jaki dysonans poznawczy odczuwać muszą ci zwykli, ankietowani ludzie? I co mają z nim zrobić skoro tak chętnie przyznają się do swoich preferencji? Łamią przecież prawo.
Otóż są tacy, którzy o nich dbają. W 2001 roku pozarządowa organizacja Naz Foundation zajmująca się chorymi na HIV/AIDS, złożyła petycję do Sądu Najwyższego w Delhi, domagając się usunięcia tego paragrafu. Petycję jednak oprotestowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i różne tradycjonalistyczne ugrupowania, wierzące, że kara więzienia za homoseksualne zachowania właśnie chroni przed AIDS, i stoi na straży tradycyjnych wartości i kultury indyjskiej. Rząd odwołujący się do kolonialnego prawa, które ma pielęgnować historię Indii?! Co za ironia i hipokryzja. Everything is possible in India.

Pocieszająca jest dla mnie konkluzja profesora Ghosha. Życzy on sobie, by kategorię badań nad seksualnością Hindusów rozszerzyć o pojęcie gender, i włączyć do niej transgender.* Tylko wtedy dobrze zrozumiemy zachowania społeczne. Świat nie dzieli się na rodzaj męski i żeński, a nasze ciała są tylko powłoką dla płci i seksualności. Najlepszym chyba podsumowaniem tego wywodu są przytoczone przez Ghosha słowa amerykańskiej antropolożki medycyny i feministaki - Carol Vance. Carol bardzo nie lubiła antypornograficznego feminizmu, popularnego w latach 80. m.in. w Nowym Jorku, bo uważała, że wszelka cenzura w sferze seksu i purytanizm i tak w końcu obrócą się przeciwko kobietom. No więc profesor cytuje na koniec jej słynne zdanie: Najważniejszy organ człowieka leży pomiędzy uszami.

A czy w naszym pięknym kraju stosuje się kategorię gender do badania seksualnych zachowań Polaków? Nie wydaje mi się. Ale za to docierają do nas czasem takie budujące raporty z badań przeprowadzanych przez różne firmy farmaceutyczne, ewentualnie z tych powtarzanych co 4 lata przez profesora Izdebskiego. Nagłówki krzyczą: Seksualne życie Polaków kwitnie!. No i jest tam o tym, że np. 87 proc. mężczyzn w wieku około 27 lat onanizuje się przed komputerem, że zdradzamy na Śląsku częściej niż w Wielkopolsce, o technikach, pozycjach i ile razy i z iloma partnerkami w ciągu życia. Właśnie! Raporty pisane są zawsze z punktu widzenia mężczyzny: z iloma partnerkami. Wszystko w ujęciu M+K, po bożemu. A może polskie instytuty badawcze nie mają odpowiednich narzędzi do tak skomplikowanej kategorii, jaką jest gender? Ciekawe, kiedy Indie nas wyprzedzą.

* A jeśli klikniecie w ten odnośnik do tekstu w India Today (pod słowem "artykuł"), to zobaczycie jeden jedyny komentarz czytelnika, na samym dole, pod tekstem. Złe wieści, złe.

Fot. Za India Today

6 komentarzy:

chihiro pisze...

Bardzo ciekawe wyniki. Zawsze myslalam, ze to kobiety sa bardziej sklonne zaakceptowac zwiazki homoseksualne niz mezczyzni, a tu sie okazuje, ze w Indiach jest odwrotnie. I nasuwa mi sie na mysl film "Fire" i burza, jaka wywolal wsrod spoleczenstwa indyjskiego...

ulotny pisze...

Droga chichiro, moze to wynika stad, ze - tak, jak wlasciwie wszedzie na swiecie - mezczyzni moga swobodniej i glosniej mowic o swoich upodobaniach? tzn. moze i kobiety akceptuja bardziej, ale jeszcze ni owia o tym, nawet anonimowo.
a 'fire' to film 1996 roku! no i przyznam, ze nie widzialam go jeszcze, zaraz postaram sie to nadrobic!

ulotny pisze...

Zaleglosci nadrobione. Zaraz relacja:)

chihiro pisze...

Nie spodziewalam sie, ze tak szybko to nadrobisz :)
Ja mysle, ze takie roznice wynikaja tez z faktu, ze w spoleczenstwie, w ktorym tak bardzo czesto odseparowuje sie obie plcie od siebie, musi dochodzic do wyrazania swojego popedu plciowego wobec osob tej samej plci czesciej niz w spoleczenstwach, gdzie zwiazki heteroseksualne niemalzenskie sa akceptowane. Czestym widokiem w Indiach jest dwoch mezczyzn trzymajacych sie za rece, co wcale nie musi oznaczac homoseksualizmu ale moze - i jest to spolecznie akceptowane. Zreszta powszechnie, nie tylko w Indiach, uwaza sie, ze mezczyzni gorzej sobie radza z rozbuchanym libido niz kobiety i o ile sadzi sie, ze kobiety moga i powinny sie powstrzymywac, o tyle mezczyzni nie musza.

ulotny pisze...

tak, racja. i pewnie dziala to tak, jak w więzieniach (drastyczny dosc przyklad, ale chodzi o fakt odseparowania i to, co z niego wynika). a mezczyzni trzymajacy sie za rece lub obejmujacy publicznie sa jak najbardziej naturalnym zjawiskiem w Indiach i raczej na pewno nie znaczy to, ze sa gejami. to takie braterstwo, jak nasze siostrzanstwo.
a kobiece wyrazanie libido zaczyna byc na coraz wyzszym poziomie. zobacz, jacy zniewiesciali (to nie jest negatywne okreslenie, ale powiazane z plcia) sie staja(europejscy) mezczyzni. tak, tak, to duza generalizacja, owszem, ale to sie dzieje. wystarczy, ze popatrzysz na swoje miejsce pracy, na nowe rodziny, w ktorych patrirchatu coraz mniej, i - na szczescie - rownosc zaczyna panowac. i nie jest to skrajny punkt widzenia, choc ktos moglby powiedziec, ze myslenie zyczeniowe...

ulotny pisze...

a, i jeszcze jedna wazna uwga jezykowa: w tekscie pojawia sie okreslenie 'Hindus' rozumiane jako rodowity mieszkaniec Indii wyznania hinduistycznego. Tak wlasie zawezona byla grupa ankietowanych; nie byli to Indusi - czyli obywatele Indii (bez rozrozniania wyznania).